krótka recenzja książki [6] Michael Thomas Ford
,,NOTATKI SAMOBÓJCY''
Byłam ciekawa, co znajdę w notatkach samobójcy, chociaż nie wiem, czego właściwie szukałam. Przez całą książkę czekałam na powód chęci popełnienia tego konkretnego samobójstwa. Autor pisze chyba o wszystkim, tylko nie o tym, czym miało być spowodowane.
Książka od samego początku mi się spodobała. Bohater opowiada o swoim pobycie w szpitalu psychiatrycznym, w którym ma spędzić następnych 45 dni... Każdy dzień to jeden rozdział. Polubiłam niekończące się ironiczne wyznania, pod którymi kryły się prawdziwie, nieironiczne problemy. Lubię też samego bohatera, mimo że nie często się z nim zgadzam. Ale jego postać chyba właśnie taka miała być. Nie od początku chciało mi się zaznaczać cytaty. Zajęłam się tym dopiero w drugiej połowie książki. Za jakiś czas, gdy treść mi się nieco zamgli, mogłabym przeczytać ją znowu i to dla samych wyrwanych z kontekstu kwestii.
Czyta się szybko, styl pisania jest przyjemny, a akcja dzieje się od zaraz. Mimo, że wpływają na nią wydarzenia zewnętrzne to autor skupia się na tym, co bohater - Jeff - przeżywa w miejscu, w którym nigdy nie chciał się znaleźć. Ciekawą według mnie postacią jest także Sadie, którą poznał on podczas swojego pobytu.
Chociaż zakończenie w końcu sporo mi wyjaśnia, jednocześnie pozostawia mnie wśród czegoś nierozstrzygniętego. To znaczy, że książka nie jest na tyle jasna, aby każdy zinterpretował ją mniej więcej tak samo? Mam wrażenie, że jest tam wiele możliwości na rozbudowanie tej fabuły. Chciałabym poznać historie innych bohaterów, którzy w tej niedługiej lekturze zdążyli mnie zaciekawić. Nie wydają mi się mniej interesujący od Jeff'a. Szkoda, że nie znam ich notatek, z czego najchętniej poznałabym myśli Sadie.
cytaty
,,Twarz miała całkiem bez wyrazu, jakby dusza opuściła jej ciało. Trochę się przestraszyłem.
- Chyba po prostu chcę w końcu dostać mój niewidzialny odrzutowiec - powiedziała."
,,...kiedy ktoś nas zrani, najlepiej nie wnikać dlaczego, tylko powtarzać sobie, że to nie nasza wina."
,,Raz siedmioro małych świrków drwa w drewutni porąbało;
jeden z taty zrobił grzankę i sześcioro ich zostało.
Raz sześcioro małych świrków wokół ula się bawiło;
jeden się zatatuował i pięcioro się zrobiło.
Raz pięcioro małych świrków do piwnicy szło z podwórka;
aż jednemu odwaliło i została tylko czwórka.
Potem czworo małych świrków na głębinie się kąpało,
jeden bardzo długo milczał i tak troje ich zostało.
Troje małych świrków poszło, żeby w zoo odwiedzić wujka,
jeden ciągle walił konia i została tylko dwójka.
Potem dwoje małych świrków opalało się na słońcu,
jeden objadł się tabletek i pozostał jeden w końcu.
Ten ostatni mały świrek poszedł sobie własną drogą.
Potem podciął sobie żyły i nie było już nikogo."
,,- Po co się przyjaźnić z kimś, kogo się nie lubi?
[...]
- Czasami nie wie się, że się kogoś nie lubi, dopóki nie spędzi się z nim więcej czasu."
,,Kiedyś byłem szczęśliwy, ale już mi lepiej"
.
Symbolicznie dla książki - post dodaję w Sylwestra.
Komentarze
Prześlij komentarz