Czy zbrodnię można w jakikolwiek sposób usprawiedliwić?
Zbrodnia to pozornie proste słowo, które przynosi nam na myśl proste skojarzenia. Jest to coś złego, niegodnego, zasługującego na karę - tak przeważnie się o tym myśli. Zbrodnia jest to w swojej istocie pojęcie na tyle ciężkie, że przeciętnemu człowiekowi raczej nie chciałoby się zgłębić psychologii jej głębszych pobudek. Ich docieranie nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem, mimo że mogą być czasem naprawdę bardzo ciekawe. Bo po co jeszcze rozczulać się nad kimś, kto został już naznaczony przez społeczeństwo jako zły? Głos masowy jest tu niezwykle istotny. Albo dobije cię gdy leżysz, albo ocali przed twoją własną samozagładą. Czasem bardziej znaczące jest to, co myśli tłum od tego, jak wielką zbrodnię popełniono. W obliczu danych okoliczności zbrodnia mogłaby nie być potraktowana jak zbrodnia. To zależy od punktu widzenia. Faktem jest też to, że nie każdy człowiek rozumie zbrodnię jednakowo... Zatem czy zbrodnię można w jakikolwiek sposób usprawiedliwić?
Rodion w Zbrodni i karze popełnia najgorszą zbrodnię z możliwych - zabójstwo, i to podwójne. Nie znając tej historii, powiedzielibyśmy, że absolutnie jest to coś, czego usprawiedliwić nie można. Poznając ją jednak, wraz z głębokimi rozmyślaniami Raskolnikowa, sami zaczynamy się zastanawiać. Jednak nie nad tym czy faktycznie miał prawo do morderstwa w celu ,,dobra ogólnego,', tylko nad jego sposobem myślenia i tak naprawdę wielkim zagubieniem. Bohater nie jest stabilny emocjonalnie i bije się z własnymi myślami, aż do szaleństwa. Na pewno nie myśli zdrowo, bo jak mógłby, będąc w stale narastającym strachu? Już przed morderstwem pan Rodion Raskolnikow miał niemałe problemy osobiste, a szczególnie doskwierał mu brak pieniędzy. Gdyby miał ich wystarczająco dużo to nie musiałby zastawiać różnych rzeczy u kobiety, która na tym zarabiała, i którą potem zabił... Gdyby miał pieniądze to prawdopodobnie nie doszłoby do żadnego morderstwa, a przynajmniej na takim tle. Do morderstwa nie doszłoby dlatego, że Raskolnikow nie byłby zainteresowany takim zagadnieniem, jak zastawianie rzeczy przez ludzi dla zyskania paru groszy, aby uwiązać jakoś koniec z końcem. Panu Rodionowi nie było łatwo utrzymać się na powierzchni i przeszywał go z tego powodu ogromny stres. Ludzie pod wpływem emocji robią różne rzeczy... Rodion jednak przeinaczył sobie obraz sytuacji i był przekonany o tym, że to kobieta jest winna jego nieszczęść, bo zdziera z niego, co może. W jego opinii zasłużyła więc na śmierć, ponieważ była jedynie szkodnikiem, który żeruje na ludziach. Wtedy jeszcze nie wiedział, jak bardzo się w tym wszystkim pogubił. Żadne emocje nie usprawiedliwiają jego zbrodni, ale on już o tym wie.
Kolejnym przykładem jest morderstwo z zimną krwią na własnej siostrze - mowa o Balladynie. Ta historia jest o tyle prostsza, że osobę popełniającą zbrodnię można określić zwyczajnie zimną w środku. Co prawda, Balladyna miała wyrzuty sumienia, ale były one wręcz minimalne. Nie zamierzała ona bowiem cofnąć się przed niczym, aby osiągnąć to, czego chce. Nie zamieniłaby życia własnej siostry - Aliny - za możliwość osiągnięcia władzy, której pragnęła, jak niczego innego. Kierowała się stwierdzeniem: ,,Cel uświęca środki''. Balladyna to osoba egoistyczna, wyrachowana, nieuczciwa i pozbawiona szacunku do ludzi, zwłaszcza do swojej rodziny... Nic nie stało jej więc na przeszkodzie, żeby popełnić kolejne zbrodnie, jeśli tylko coś nie poszłoby zgodnie z planem. Tak też zrobiła. Była całkowicie zagubiona we własnym świecie chorej ambicji, w którym do celu dążyła po trupach i to w dosłownym tego znaczeniu. Nie miała już w sobie współczucia, liczyła się tylko jej własna wygoda. Nie umiała przestać. Człowiek taki jak Balladyna to człowiek o osobowości psychopatycznej, bo co innego można powiedzieć o kimś, kto jest jak potwór? Bohaterka tej książki nie jest kimś, nad kim warto byłoby się pochylić i rozłożyć jej motywy na czynniki pierwsze, ponieważ jest to nad wyraz prosta osoba. Była zwyczajnie człowiekiem-potworem, doszczętnie pozbawiona empatii i zniszczona przez własne wybory. Zaufało jej wielu, wielu więc przepłaciło to własnym życiem. Niewinni ludzie kolejno wpadali w jej intrygi, a ona pociągała za sznurki. Nie ma usprawiedliwienia dla Balladyny w obliczu jej brutalnych zbrodni. Nie było już dla niej nawet nadziei. Piorun z nieba ją pokarał - przyszła pora na jej własną śmierć.
Następnym przykładem zbrodni jest kolejny mord na własnym rodzeństwie. W historii Kaina i Abla, podobnie jak u Raskolnikowa, zaważyły emocje. Tak narodziło się pierwsze morderstwo na świecie. Kain był zazdrosny o brata i to porządnie. W końcu to Abel dostał pochwałę od samego stwórcy - Boga, podczas gdy Kain został pominięty. Kain mógł się więc nieźle poirytować... Mimo ostrzeżeń od Boga przed grzechem czyhającym na Kaina, dał się on omotać przez złe emocje. Zabił swojego brata, który niczemu nie zawinił. Zrobił to tylko dlatego, że Bóg wolał ofiarę Abla w postaci trzody zwierzęcej, niż ofiarę Kaina w postaci płodów roli. Kain nie myślał o konsekwencjach, jakie go za to spotkają, a były one później bardzo ciężkie. Miał w sobie poczucie niesprawiedliwości oraz żal. Te uczucia go zniszczyły. Wystarczyła chwila, żeby jedna zła decyzja zmieniła jego całe życie. Bo z Bogiem lepiej nie zadzierać... Nie ma żadnych podstaw, aby usprawiedliwić tą zbrodnię. Każdy z nas jest często pomijany, ale to nie oznacza, że jesteśmy nieodpowiedni. Nie można mieć zawsze wszystkiego, nie da się być ciągle najlepszym. Zawsze może znaleźć się ktoś lepszy od nas. A czasem to my będziemy najlepsi. Czemu wszystko ma nam się należeć? Tak się zwyczajnie nie da. Kain był zaślepiony. Mimo, że ofiarował najlepsze, co mógł, nie zostało to docenione, więc poczuł się urażony. Jednak dopiero gdy zobaczył, że ofiara jego brata Bogu się podoba, wstąpił w niego diabeł. To był właśnie powód zbrodni, którą świat zapamiętał na długo.
W odniesieniu do przedstawionych argumentów stwierdzam, że zbrodni nie można w żaden sposób usprawiedliwić. Morderstwo, czyli najcięższa zbrodnia, na której się tutaj oparłam, z pewnością jest jedną z najczęściej przedstawianych zbrodni, dla których usprawiedliwienia absolutnie nie ma. Innymi zbrodniami są np. gwałt, handel ludźmi, rozbój, handel narkotykami oraz różnego rodzaju ciężkie przestępstwa. Ale są również takie drobniejsze, jak chociażby kradzież batonika w sklepie. Jednak bez względu na to, jakie by nie były, przestępstwo pozostanie przestępstwem, tak jak zbrodnia pozostanie zbrodnią. Jeśli człowiek działa na szkodę kogokolwiek lub czegokolwiek dla własnych korzyści i zysków, nie jest to godne usprawiedliwienia. Rzecz jasna, każdy człowiek popełnia błędy, lecz z różnicą, że jedni ich żałują i chcą je naprawiać, a drudzy zupełnie na odwrót. Kara daje możliwość ,,odkupienia swoich grzechów". Rozsądna kara może być takim znakiem nadziei. Jeśli nie ma kary, ale czujemy się winni to mimowolnie robimy coś dobrego, żeby ulżyć swojemu sumieniu. Mimo wszystko uważam, że zbrodnie, nawet najcięższą, można wybaczyć. Podsumowując, do tego tutaj zmierzam - zbrodnię można wybaczyć, ale nie można jej usprawiedliwić.
Komentarze
Prześlij komentarz