spojrzenie Friedricha Nietzsche

   Po zapoznaniu się z drugim odcinkiem serialu Genius of the Modern World naszedł mnie kolejny temat do zrobienia posta. Jak wrażenia? Szczerze mówiąc, film ten bardzo mnie urzekł. Zarówno ze strony tematu, montażu, ciekawości poruszanego zagadnienia, jak i narracji.
   W niektórych momentach chciałam robić notatki, ale uznałam, że może to jednak zbędne... Chociaż wtedy mogłabym bardziej się wypowiedzieć, bo teraz już niewiele pamiętam, tym bardziej, że czekałam na omówienie tego na lekcji. Chciałabym kiedyś wrócić do Nietzsche'go w jego książkach, do których serial mnie zachęcił. Nie czuję się więc na siłach, żeby zagłębiać się tu dokładniej w jego filozofię.

google grafika


   Niestety, poglądy Nietsche'go posłużyły za inspirację dla jednego z nagłośniejszych władców w dziejach - Adolfa Hitlera. Jest to bardzo ciekawe. Nietsche jednak nie byłby zadowolony z sytuacji, jaka wskutek tego miała miejsce. Jego książki zostały bardzo źle zinterpretowane.
   Tak, Nietsche głosił, że współczucie jest zgubne, a słabe jednostki hamują rozwój ludzkości, a w rezultacie gospodarki światowej. Nie namawiał jednak do tępienia ich, ani do dążenia do rozwoju po trupach (wyparcie Żydów przez Hitlera).

   Bardzo ciekawa jest też nietscheańska analiza moralności, która wyróżnia jej 2 zasadnicze typy:
  • moralność panów (dobre jest to, co napina wolę mocy, a złe to, co wolę mocy osłabia - zło jest pojęciem wtórnym)
  • moralność niewolnicza (dobro jest ulgą w cierpieniu, a zło jest cierpieniem - zło jest pojęciem pierwotnym)

Moja rozkmina brzmi:

   Gdzie jest sprawiedliwość pomiędzy dobrem a złem? Czemu, gdy coś wprawia nas w nieprzyjemne emocje, buntujemy się? Czemu gdy jest nam przyjemnie, z reguły nazywamy to szczęściem? Czemu żyjemy w przekonaniu, że to, co ,dobre' nam się należy? Czemu odechciewa nam się żyć, gdy spada na nas milion nieszczęść?
   Niby odpowiedź jest prosta. Mianowicie, żeby żyć i się spełniać (bo potrzeba spełniania pragnień wymaga uprzedniego zaspokojenia podstawowych potrzeb, takich jak odpowiednie zdrowie) musimy czuć się tak, żeby uczucie to nam sprzyjało, czyli nie przeszkadzało - czyli nie wręcz przeciwnie. Niepożądane sytuacje nas dekoncentrują, męczą, zmuszają do skupiania uwagi na nie, odsuwają od własnych oczekiwań lub uniemożliwiają ich osiągnięcie - nazywają się problemami. Zatem niektórzy ludzie mają je jedynie za przeszkody w życiu.

Czy oni w ogóle zastanawiali się kiedyś nad tym, kim byliby dziś bez nich? Sądzę, że pewnie kimś nie grzeszącym inteligencją.

   Ludzka, a zatem nie do przeskoczenia oczywiście jest moralność niewolnicza. Interesuje mnie natomiast ta druga, niebanalna. ,Zło', które się nam przydarza, nieustannie nas hartuje i naucza (czyni dobro). Życie jest jakimś egzaminem bez żadnego szczególnego przygotowania. Jest więc trochę jak żart, śmieszny lub nie (swoją drogą, naukowo udowodniono, że im bardziej kogoś śmieszy czarny humor, tym inteligentniejszą osobą jest).
   W pewnym etapie swojego osiemnasto-wiosennego życia zauważyłam, że czerpię także energię z tragizmu, jakkolwiek to brzmi. Nie mogłabym funkcjonować bez niego. Jeśli sama go przyciągam (jako istota nieidealna) to on przyciąga mnie. Najczęściej jednak doceniam go, gdy przeminie. Czasem, gdy jest źle to jest po prostu źle, i tyle...

   Można powiedzieć, że idealny jest Bóg. Można powiedzieć, że tym sposobem nadaje on sens jakiemukolwiek istnieniu. Co z ateistami? W tym momencie można powiedzieć, że nadają oni sami sobie własny system wartości. Nietsche z bardzo pobożnego, wychowanego w katolickiej rodzinie dziecka, stał się człowiekiem gardzącym religią na tyle, że uważał za konieczne stworzenie całkiem nowego systemu wartości, na którym mieli opierać się ludzie przyszłości. Przed dokonaniem tego powstrzymała go choroba (szaleństwo), a wkrótce śmierć.

   Systemy wartości są potrzebne. ,Główny' przedstawia nam nasza w większości wyznawana religia. W dziesięciu bożych przykazaniach mówi, co mamy robić, a czego nie. Niektóre z nich, jak np. nie zabijaj albo nie cudzołóż pokrywają się z naszymi osobistymi przekonaniami, jeśli nawet w żadnego boga nie wierzymy. Czyli przestaliśmy odczuwać sacrum, ale i tak nie umiemy bez niego żyć?...
   Odejście Boga nie jest fajne. Razem z nim znikają duchowe wartości. Człowiek na nowo musi podjąć trud ich ustanowienia. Ludzie pokładają więc wiarę w religii, nie tylko dlatego, że ów wiarę posiadają, ale też potrzebują określonego systemu wartości.
   Księgi boże mówią, co jest dobre, a co złe. Chrystus z pokorą i cierpliwością znosi cierpienie, a ludzie mają brać z niego przykład i żyć wedle przykazań, aby dostąpić miłosierdzia. Jeśli jednak Bóg faktycznie jest miłosierny, czy nie powinien wpuścić do raju każdego? Jeśli tak by było to znaczy, że mogę pozwolić sobie na więcej... Wtedy więc Bóg nie jest mi potrzebny. W rezultacie, takie miłosierdzie jest bezsensowne.

   Nie ma czegoś takiego jak obiektywne wartości moralne, bowiem przeczucie zależy od sumienia. Nietsche wyznawał przeczucie, że każdy człowiek powinien dążyć do czegoś wielkiego i pogląd ten jest bardzo inspirujący. Był także stanowczym przeciwnikiem nihilizmu (częściowego lub całkowitego zaprzeczenia istnieniu jakichkolwiek wartości). Mimo wzlotów i upadków oraz niezbyt optymistycznego spojrzenia na świat był człowiekiem nadziei, który poświęcił życie odkrywaniu tajemnicy prawdy na temat miejsca ludzkiego umysłu w świecie. Aż go to wykończyło. A jego daleko wybiegające, czasem i prorocze myśli wydają się tak samo niezwykłe, jak i naprawdę przerażające.

Komentarze